
Czyżby więc dziewczęta z błyszczących kombinezonikach i mężczyźni w przyciasnych spodniach? A może dzieci Woodstock'u w powyciąganych koszulach, ale za to wolni od haseł towarzysza Gierka? Jak by nie było, brzmi obiecująco. Jeśli dodać do tego nieśmiertelne przeboje, które często ze wstydem, często po kryjomu, ale nucimy od trzydziestu lat - nie pozostaje nic innego, jak tylko odebrać wejściówkę w MOKiSie i 13 lub 14 lutego przenieść się w złote lata 70 - te. Cała sala będzie śpiewać - to pewne!



